• Wpisów:769
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 08:21
  • Licznik odwiedzin:30 444 / 2290 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Krótko zwięźle i a temat...
Wróciłam wczoraj do Gr... mieszkam z D., i póki co jeszcze nie potrafimy w to uwierzyć. No ale co wkońcu nasze marzenia się spełniło i to ma znaczenie!!!
 

 
Ogólnie sprawy jakoś idą w dobrym kierunku. Jutro z D., mijają dwa miesiące jak jesteśmy razem i jest od dwóch dni lepiej. Już się tak nie kłócimy. W środę idę do neurologa, ale to już raczej dlatego, że mam po prostu umówioną wizytę. Spojrzałam na autobusy wycieczkowe do Gr, i jeżeli się nie mylę to w każdy wtorek wcześnie rano jest autokar z mojej miejscowości. Możliwe że już w przyszły wtorek wyjadę stąd i w walentynki będę z D. Bardzo bym tego chciała taka jest prawda, ale jeszcze nie wiem.
Babcia oczywiście będzie wielce oburzona, obrażona itp., ale to jest moje życie i jak mam się sparzyć to lepiej teraz jak mam 20 lat a nie gdy będę miała 40, albo jeszcze gorzej zrezygnować teraz z tego związku, a potem tego żałować.
Także w tym momencie po prostu decyduję sama o sobie i czy im się to podoba czy też nie.
 

 
Odkąd jestem w Polsce, praktycznie codziennie dochodzi do kłótni, bądź nieporozumienia między mną a D. Najczęściej to są jakieś pierdoły, jego zazdrość i ogólnie wszystko z czym wiąże się związek na odległość... Nie wytrzymuje nerwowo, chcę wrócić do GR i to jak najszybciej. Nie wiem tylko jak to wszystkim oznajmić, bo tak szczerze mówiąc, to umowa była na miesiąc, ja po tygodniu jestem tak zmęczona ta sytuacją, że nie wyrabiam. Czuje się wykończona psychicznie, chcę go mieć obok siebie, móc go przytulić, pocałować, poczuć... A tu jedyny sposób w jaki mamy ze sobą kontakt to skype, bądź facebook, co nie jest wcale takie wygodne. Muszę się zebrać w sobie i to jakoś rozwiązać, oznajmić rodzinie, że będę tu krócej. Widzę też babcia praktycznie każdego dnia płaczącą bo ona nie zgadza się na ten związek, na mój powrót do Gr, do D., a co gorsza zaczęły już krążyć plotki na mój temat, bo moja kuzynka nie mogła utrzymać gęby zamkniętej i rozgadała to swojej babci, a ta to już puściła dalej. Przywykłam do plotek w Gr, na tej cholernej wiosce, ale nie tu... mieszkam w mieście, ale na osiedlu się nie ukryję, niestety.
Jeszcze na dziś jestem umówiona na kręgle wieczorem, a wcale nie mam ochoty iść, najchętniej bym to odwołała... czuje się chora.. chyba się przeziębiłam, a przy takim stresie to mnie rozsadza... z jednej strony mam dość siedzenia w domu, ale z drugiej, nie mam żadnej ochoty poznawać nowych ludzi. Co gorsza D., ma złe przeczucia co do tego wyjścia, że to intryga moich rodziców, że chcą mi znaleźć kogoś innego by mnie zatrzymać tu, abym rzuciła D., mam ich zdolnych do tego tym bardziej moją matkę. Jeszcze jest to koło 21, gdzie ja o takiej porze to nie wychodzę, a bynajmniej nie bez D., a teraz nie dość że wyjdę to jeszcze z prawie nieznanymi mi ludźmi i bez D.
Umówiliśmy się, że on też wyjdzie z przyjacielem, teraz wiem, ze prawdopodobnie pojedzie do Katerini, także będę jeszcze to miała na głowie, czy aby nie wypije za dużo i nie będzie wracał pijany do domu samochodem.
Za dużo stresu jak dla mnie....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No i od 5 dni jestem w Polsce. Tęsknię za Grecją, tęsknię za D., mimo iż rozmawiamy przez skype codziennie, piszemy sms non stop, ale to nie to samo, co bycie z nim. Brakuje mi jego pocałunków, pieszczot, jego zapachu... wszystkiego. Nie wiem ile dam radę wytrzymać daleko od niego. Wiem, że tak samo jak bardzo chcę wrócić do GR tak samo się tego boje, bo jednak tam będę zdana tylko na siebie i na niego. Coś co dla mnie będzie całkowicie czymś nowym, ale pragnę tego, zaryzykuje, mam nadzieje, że wyjdzie mi to na dobre, a nie na złe.
Kocham go, mimo iż znam go dwa miesiące, może się to wydać dziwne i niemożliwe, ale tak jest, tego nikt ani nic nie zmieni tak łatwo. Rodzice uznali, że sama zdecyduje, babcia się wścieka i obraża, płacze po kontach bo jej najstarsza wnuczka chce na stałe związać się z Grekiem i to jeszcze wrócić do niego do GR gdy rodzice będą gdzie indziej.
Czekają mnie jeszcze badania, tomografia, ogólnie dla mnie to bez sensu, jedynie sposób sprawienia abym została dłużej w Polsce a nóż się odkocham, albo zakocham w kimś innym, a to im się nie uda. Jeżeli mam czekać 3 miesiące na badanie, to wolę wrócić do GR, a za te 3 miechy wrócić, zrobić badanie i mieć to z głowy. Na pewno nie będę tu czekać.
 

 
Kurcze prawie miesiąc się nie odzywałam tutaj.. ale ten czas zleciał...
Zmian sporo... wczoraj zwolniłam się z pracy, wkrótce jadę do Polski. Moi rodzice tam zostaną, ale ja jako iż nie mam zamiaru zaczynać wszystkiego od początku po miesiącu wrócę, jeżeli z D., nic się nie zmieni oczywiście, bo to dla niego wrócę. Zakochałam się w nim po uszy, on we mnie też, przynajmniej tak to wygląda. Spędzamy razem każdego dnia po parę godzin razem, a poza tym sms-y i facebook'owe rozmowy. Dosyć często u niego nocuję.
Ogólnie jak tylko doszło do rozmowy o powrocie do Polski to moi rodzice tak mi to przedstawili, że wrócę z nimi i koniec, ale potem dogadaliśmy się, że ok wrócę, ale na góra miesiąc i potem wracam do Grecji. D., jest gotowy osobiście po mnie przyjechać jeżeli tylko będą jakieś problemy ze strony moich rodziców. Mam nadzieje, że obędzie się bez kłótni i wszystko pójdzie gładko. Zresztą mam 20 lat, sama o sobie decyduję.
 

 
Podoba mi się iż chciałam poinformować moich rodziców o nowym chłopaku wkrótce... a tu niespodzianka, moja matka sama się domyśliła i pociągnęła ten temat tak, że wszystko wyszło na jaw. Ogólnie nie mają problemu, trochę ich przeraża różnica wieku, ale nie szkodzi, jakoś to przegryźli.
Dla mnie liczy się to iż nie musimy się już dłużej ukrywać, bo póki co to cały czas musieliśmy uważać aby ktoś nas nie zobaczył, aby nie doniósł moim rodzicom i takie tam.
Mogę stwierdzić iż czuję się bardzo dobrze, czuję się szczęśliwa, a rodzice, niech sobie gadają, nie obchodzi mnie to wcale. Moje życie, mój wybór, moje błędy.
Każdy człowiek, który przewija się przez nasze życie, jest dla nas kimś ważnym, bardziej lub mniej i musimy sobie z tym poradzić.
 

 
I znowu zostałam bez pracy... Ogólnie mam już tego dość, jak mnie potrzebuje to mnie przyjmuje, a jak coś pójdzie źle to od razu mnie zwalnia. Teraz to jeszcze przyjął przyjaciółkę mojej mamy, a ona nie miała nawet odwagi nam o tym powiedzieć. Ja się tego dowiedziałam od mojego chłopaka, nawet nie od szefa.
Co poradzić, muszę znaleźć inną pracę, ale wiem że mogę na niektórych liczyć w pomocy w poszukiwaniach pracy.
Wspomniałam o chłopaku, tak więc muszę coś wyjaśnić, rozstałam się z G i jestem w nowym związku, ale póki co nikt o tym nie wie, a na pewno moi rodzice, bo mnie ubiją jak sie dowiedzą z kim jestem i że 2 noce spędziłam z nim a nie u koleżanki jak im powiedziałam. Ale wkrótce im to powiem, bo długo nie damy rady tego utrzymywać w tajemnicy. Tym bardziej, że między nami układa się bardzo dobrze.
 

 
Już 5 dni minęło jak pracuję w kefenio, i póki co jest dobrze. Jestem codziennie od 17 do 20-21 sama w knajpie, szef przychodzi później. Więc sama zarządzam całym interesem. Nawet jak on jest to ja rządzę, ja podaję itp. Zaczęła mi się podobać ta praca i daję radę. Fakt faktem jednak jest, że nie jest wcale łatwo, bo to jednak starsi panowie i ciężko nieraz się z nimi dogadać, najtrudniej jest gdy przychodzi jakiś pijany, co to jeszcze stawia mi drinka i muszę z nim gadać. Na szczęście mam paru stałych klientów, którzy są spoko i na prawdę chętnie z nimi rozmawiam, o byle pierdole.

Zima już całkiem nam tu zawitała, zimno jak diabli, aż mną trzęsie. Siedzę cały dzień pod kocem, przykryta pod sam nos i dalej mi zimno.
 

 
Trochę stresu było w ostatnich dniach, ale nareszcie się jakoś zaczęło układać. Znowu pracuję tam gdzie wcześniej, ale na wieczór, także o 17 muszę być w pracy, a kończę o północy, a nawet i później. Nie ma źle, ale nie jest też świetnie. Najgorzej jak przychodzi jakiś pijany co to lubi się zaczepiać albo doradzać. Jak tylko jakiś ciul zaczyna mi doradzać, co do mojego życia to się wściekam, wysłucham, fakt, ale nic więcej. Są niektórzy co to nawet jak sobie wypiją to nie ma z nimi problemu, bo siedzą sobie spokojnie, czasami coś tam powiedzą, ale jest ok, a nie to co poniektórzy co by nic innego nie robili tylko by się wtrącali do cudzego życia.
 

 
Do Salonik nie pojechałam i raczej nie prędko pojadę, bo za każdym razem jak to planuję to w ostatniej chwili coś wyskakuje i plany idą w diabły. Także ja się poddaję, niech G. pokombinuje i przyjedzie, bo ja chyba nie mam prawa znaleźć się w Salonikach. W ogóle coś mi się zdaje, że coś się zepsuło między nami, ale nie wiem co... Póki co staram się nie przejmować i nie reagować na to wszystko, ale nie wiem ile jeszcze dam radę. Z jednej strony jest wszystko ok, z drugiej już nie. Czasami mnie olewa, czasami nie.
 

 
No i już po pracy. Szef uznał iż jestem za młoda do jego knajpy... nie no spoko... polecił mnie do innej i muszę tam iść dzisiaj, zobaczyć co jest grane.
Jutro mam zamiar wybrać się na cały dzień do Salonik, spotkać się z G., miałam jechać dziś no ale się nie udało... nie szkodzi jutro też jest dzień.
 

 
Hej
Siedem dni minęło od poprzedniego wpisu. Ale mam dobre wieści. Mianowicie mam pracę !!!!!
Wprawdzie w kafenio, czyli miejscu gdzie dziadkowie i starsi ludzie (faceci) przychodzą na kawę i drinka, no ale zawsze to coś. Zarabiam więc jest ok, w domu już się nie czepiają.
Przychodzi tam taki facet, co jak się okazało słucha metalu tak jak ja (ma długie włosy i chodzi w skórzanej kurtce, od tego się zaczęło, a potem się spytałam) Nie wiem ile ma lat, ale nie jest stary, może po 30stce, fajnie się z nim gada, no i jak jest wieczorem to chce abym to ja go obsługiwała, a nie druga dziewczyna z którą jestem na zmianie. Ogólnie nie ma źle, są jacyś ludzie co mi działają na nerwy, ale da się wytrzymać, szef jest spoko, także jest ok....
 

 
Już myślałam że w domu jakoś wszystko się uspokoiło, ale gdzie tam... teraz jak nie znajdę roboty to matka wyśle mnie do Londynu. Na chama, nie interesuje jej to, że ja nie chcę. Ale pojawiła się mała nadzieja w formie baru gdzie szuka facet kogoś do pracy. Mam nadzieje, że zadzwoni bo jak nie to będę zmuszona wyjechać, a wtedy to już mnie nie zobaczą, bo albo nie wytrzymam psychicznie kolejnej zmiany, albo wytrzymam i po prostu się od nich odetnę aby zrozumieli, że źle zrobili. Się okaże. Chciałabym na jeden dzień pojechać do Salonik, spotkać się z G., ale wiem, że matka mnie nie puści, a kitu nie mogę jej wcisnąć. Niby był tu w sobotę, ale ja za nim tęsknię, niby rozmawiamy codziennie, ale to nie to samo, chciałabym go mieć tutaj częściej. Ogólnie on przyjechał, teraz powinnam jechać ja, żeby to robić na zmianę, żeby było sprawiedliwie. No ale się okaże...
 

 
Po 3 tygodniach wreszcie spotkałam się z G., matko jak ja za nim tęskniła, za pocałunkami, przytulaniem, pieszczotami, za nim cholera... Przyjechał ze znajomym, ja byłam z koleżanką i wtedy byliśmy po prostu obok siebie. Podejrzewam iż nie wie, czy chcę aby coś robił przed moimi znajomymi. No ale jak już byliśmy na chwilę sami no to byliśmy sobą po prostu.
Tego potrzebowałam, teraz nie wiem kiedy znowu da radę przyjechać, jeżeli wszystko pójdzie dobrze, spróbuję w przyszłym tygodniu ja pojechać. Jeżeli nie pokłócę się z mamą czy coś.
 

 
Dzisiaj mijają dwa miesiące, jak jestem z G., ale ten czas przeleciał szybko. Jestem pod wrażeniem, nawet nie wiem kiedy. Właściwie, to ja nie wiedziałam od jakiej daty jesteśmy razem, bo wtedy o tym nie myślałam, ale po małych obliczeniach wychodzi na to że jesteśmy razem od 6.09, także już dwa miesiące. Dla mnie takie krytyczne są 4 miesiące, dlatego póki co nic nie mówię, aby nie zapeszyć, ale od teraz przynajmniej znam datę. Jemu nawet nic nie powiem. Nie musi póki co wiedzieć iż ja w jakiś tam sposób liczę ile jesteśmy razem. Może się to wydać dziwne, że nie chcę mu tego powiedzieć, ale znam go na tyle, że wiem iż to dla niego nie ma żadnego znaczenia... Dziwny jest, no ale jest też mój...
 

 
Nic mi się nie chce i to nie ze zmęczenia fizycznego, ale psychicznego. Nie mam siły na nic. Jedyne czego chcę, to siedzieć w pokoju pod kocem i słuchać muzyki. Nic więcej, tylko to. A czemu? Bo dopadła mnie moja dobra koleżanka depresja. I to nie wina pogody, tylko mojej własnej głupoty i beznadziejności. Staram się pokazać wszystkim, że jestem silna i że daje sobie za wszystkim radę, ale tak nie jest. Szczerze?? Poddałam się, już nie mam siły walczyć. Ktokolwiek mnie zna, to zauważy iż po prostu już nie mam na twarzy uśmiechu jak dawniej, jedynie jeżeli będę chciała aby u kogoś ten uśmiech zawitał. Będę klownem który stara się rozśmieszyć wszystkich, ale sam będzie smutny. Jedynie moje oczy będę wyjawiać prawdę o mnie i o moim samopoczuciu, nic innego. Wśród obcych będę taka jak zawsze, albo obojętna, przy G., uśmiech będzie bo tylko on potrafi go u mnie wywołać, w domu nie będą mnie widzieć, tak jak zawsze, zamknięta w sobie i w swoim pokoju, przy przyjaciółkach będę po prostu sobą... albo i nie
  • awatar Poznaje życie: To tak jak bym widział siebie. Domyślam się co czujesz bo mam podobnie.
  • awatar ~Insomnia~.: Kochana wiem co to znaczy ! To okropne uczucie, niemieć siły. Dla ludzi to zwykłe lenistwo a dla nas to ból olbrzymi ból, mam nadzieje że Ci to przejdzie tak szybko jak przyszło! Pamiętaj Nadzieja umiera ostatnia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pożarłam się wściekle z rodzicami wczoraj, uważają iż nie szukam pracy, iż w Salonikach się tylko bawiłam. Matka otwarcie wyzwała mnie od idiotek i stwierdziła iż od 1.11 będę im płacić 150 euro na miesiąc, plus opłata za internet. Muszę znaleźć robotę, wyprowadzić się i mieć ich w dupie. Bo jak tylko wyprowadzę się to nie zobaczą mnie do świąt, chyba że sami się do mnie pofatygują. Może wtedy zrozumieją ile dla nich znaczę, bo tak to uważają mnie za darmozjada.
Na szczęście mam G., mimo iż nie znosi płaczu itp, ale zawsze mnie wysłucha i może coś doradzi. Dzisiaj sam stwierdził, że może lepiej by było jakbym wróciła do PL, ale słyszałam w jego głosie, że tego nie chce, ale chce abym ja miała się dobrze. Jak chce to potrafi być kochany i słodki, jak chce, bo inaczej to nie za bardzo.
Z Leną nawet nie zamieniłam ani jednego słowa. Skoro uznała że najlepszym rozwiązaniem będzie zablokowanie mnie, a nie próba rozmowy to niech mnie pocałuje w nos, ja nie będę się wysilać...
Z Sokolataki jesteśmy tak jak byłyśmy wcześniej, także jest dobrze. Piszemy ze sobą każdego dnia, także jest fajnie. No i poza tym mam Nansi.
  • awatar ~Insomnia~.: Ogólnie prawie pozytywnie gdyby nie rodzice.. Ehh skąd ja to znam. Polska blee nie wracaj tu ja zastanawiam sie gdzie tu uciekać z tego nędznego kraju.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wróciłam do domu, zaczęłam praktyki w kafenio, czyli barze gdzie przychodzą głównie mężczyźni, piją kawę, piwo, tsipuro i grają w karty. Nauczyłam się robić grecką kawę, jedyną jaką nie umiałam z tych które się tam podaje. Teraz jak będę pracować gdzie indziej i zamówią coś innego to zobaczymy co zrobię. Ogólnie mając już jakieś tam umiejętności powinnam chociażby gdzieś tu coś znaleźć. Z G., nie rozmawialiśmy zbyt wiele, ogólnie to nie wiem czy on się nie zaczął oddalać ode mnie, ale póki co o tym nie myślę. W tej sytuacji dopiero będzie widać ile dla niego znaczę, ile da radę wytrzymać. Zarzekałam się iż się do niego nie przywiążę, ale stało się odwrotnie, przywiązałam się, przywykłam... zaczęłam się nawet zakochiwać, mimo iż tego nie chciałam. No ale cóż, wszystko się okaże.
 

 
Wracam do domu w czwartek. Treli i jej siostra już mnie tu nie chcą, właściwie jej siostra z powodu G., bo jest starszy i jej się to nie podoba. Coś nagadała Treli i ta się do mnie praktycznie nie odzywa, tylko każdego dnia pyta czy coś znalazłam. Wczoraj nie potrafiłam się uspokoić, rozbeczałam się na dobrze. Zadzwoniłam do G., nie odebrał to napisałam by zadzwonił jak tylko będzie mógł, czym go nieźle nastraszyłam, a wcale tego nie chciałam. Potem próbował mnie uspokoić przez telefon, na szczęści mu się udało. Teraz jak się spotkamy postaram się nie rozkleić, ale nie wiem czy mi się uda. Po proszę go aby mnie odwiózł na pociąg. Może wrócę późniejszym niż Treli albo razem, ale jak będziemy wracać razem to nie będzie mógł mnie odwieźć bo będzie i Treli, a ja nie chcę, aby jeszcze coś G., powiedział, chociaż wątpie aby się odezwał. Co by nie było, chcę spędzić z nim jak najwięcej czasu... Mówiłam, że nie chcę się do niego przywiązywać, ale niestety się nie udało i przywiązałam się i to bardzo. Będzie ciężko, ale cóż, może damy radę.
 

 
Pracy jak nie było tak nie ma. Jeszcze ze dwa tygodnie i jak nic nie znajdę, wracam do domu. Poczekam tylko aby spotkać się ze dobrym znajomym, który ma przyjechać na festiwal tattoo i mogę wracać do domciu i potem w maju na koncert Blind Guardian... O tak już mam kupiony bilet, aby się nie okazało, że się skończyły. To jest jedyny plus tego pobytu tutaj bo nic tylko wydaję kasę, a pracy znaleźć nie umiem.
Z G., jest dobrze, spotykamy się i jest miło, ale ja i tak myślę, że to się szybko skończy.
 

 
Łażę i szukam roboty, ale nic nie umiem znaleźć. Dziś chyba około 10 CV rozdałam, teraz czy coś z tego będzie to się okaże.
Ogólnie to mam jakiś taki mętlik w głowie, denerwuję się z byle powodu, nie mam cierpliwości do niczego. Z G., ostatni raz spotkaliśmy się w środę i coś nie jest zbytnio skory do kolejnego spotkania. Z jednej strony mówił, że mu nie zapłacili, teraz nic nie mówi. Ja mam takiego zachowania dość, ale aby z nim pogadać na poważnie to albo musielibyśmy się spotkać, albo przez telefon ale jakbym się upiła, bo inaczej ja nic nie powiem. Czasami jest miły i troskliwy, innym razem po prostu mnie olewa.
Z Leną tak właściwie to nie za bardzo mamy o czym gadać bo jej jedyny temat o jakim mówi to jej chłopak, także ciulato. Marzy mi się abym się wyprowadziła, ale najpierw trzeba znaleźć pracę, a z tym mam pewien problem.
 

 
G., nadal wspomina o Niemczech... Teraz nie możemy się spotkać, bo on mieszka poza Salonikami, a mu nie zapłacili, nie szkodzi, ale jak się spotkamy i znowu wspomni o wyjeździe to mu powiem by przestał o tym mówić, bo mnie to sprawia przykrość. Nie wiem jak to przyjmie, ale ja nie mogę tego słuchać, mam dość.. chcę się cieszyć tym co jest, a nie zastanawiać się co będzie za dwa miesiące, starczy mi to, że nie wiem co będzie z moją pracą, bo póki co czekam na telefon od jednego pracodawcy, by mnie wziął na próbę... Jeżeli to wypali, wynajmę mieszkanie w pobliżu i może będzie łatwiej się spotykać, bo może będzie zostawał u mnie na noc. Marzy mi się noc w jego objęciach tak jak wtedy gdy był u mnie w pokoju.
 

 
Drugi wieczór w Salonikach. Wczoraj popołudniu spotkałam się z G., było bardzo fajnie... z dnia na dzień coraz więcej do niego czuję. Z jednej strony daje mi to dużo otuchy, bo ciężko jest w tak dużym mieście, ciężko znaleźć pracę, ale wiem, że mam jego, ale z drugiej boję się tego uczucia, bo za każdym razem gdy się do kogoś przywiążę emocjonalnie to coś się dzieje i to wszystko się kończy. Powiedział mi, że gdzieś koło świąt Bożego Narodzenie może pojechać do Niemiec i jak znajdzie pracę w swoim zawodzie to tam zostanie. Jak to usłyszałam to mi się płakać zachciało, bo nie chcę go stracić... dlatego boję się do niego przywiązać, boję się go pokochać, ale z drugiej strony jestem od niego uzależniona, chcę go mieć blisko, chcę czuć jego pocałunki i pieszczoty... Po prostu go pragnę. Wczoraj po raz pierwszy nie mogłam przestać go całować, nie chciałam przestać. Jak przywiózł mnie do domu, to z jednej byłam happy bo spędziłam z nim niezapomniane chwile, ale z drugiej nie mogliśmy spędzić razem nocy (i nie mam na myśli seksu) Bardzo się obawiam iż zaczynam się w nim zakochiwać...
 

 
Już jutro o tej godzinie będę w Salonikach G., nie może się doczekać, za każdym razem gdy rozmawiamy wspomina o poniedziałku, że się spotkamy itp. Jestem w szoku nie spodziewałam się tego po nim, na prawdę, nie przyszło mi nawet do głowy, że będzie się tak bardzo cieszył na mój przyjazd. Stał się taki słodki od przedwczorajszej rozmowy kiedy to się mnie pytał co do niego czuję... te pytanie, też było niezłą niespodzianką. Wtedy zrozumiałam, że to nie jest wolny związek, ale najnormalniej na świecie jesteśmy razem !!! Pełne niespodzianek wakacje i początek jesieni
 

 
W poniedziałek jadę do Salonik i to na stałe, a nie na kawę czy zakupy !!! Jak ja się cieszę... G., też się cieszy bo wkońcu będzie mnie miał blisko i będziemy mogli się spotykać nawet każdego dnia.
Muszę szybko znaleźć tylko pracę i można żyć. Jak tylko będę mieć pracę to znajdę mieszkanie i wtedy to już w ogóle luz blues.
Wczoraj poinformowali Treli kiedy zaczyna lekcje i dzięki temu iż to już w środę w poniedziałek rano pakujemy manatki i jedziemy...
 

 
No więc tak. Zostaję w Lepto do czasu aż wyjedzie Treli do Salonik. G., nie da rady przyjechać spotkać się, także spotkamy się jak będę już w Salonikach. Trudno będzie wytrzymać aż tyle, ale cóż damy radę. Nie ma innego wyjścia...Nie może przyjechać, bo ma do wyboru albo przyjedzie spotkać się ze mną, albo porobi coś w aucie, żeby potem móc częściej przyjeżdżać do centrum (mieszka poza centrum) no to wybraliśmy auto, niech zrobi co ma zrobić i przynajmniej nie będę się stresować, że gdzieś po drodze mu się samochód rozkraczy. Chcę bardzo się z nim spotkać i to jak najprędzej, ale jak się nie da to się nie da. Ktoś by mógł powiedzieć, pojedź ty do niego, ale to też nie jest proste, bo niby uzbierałam kasę przez wakacje, ale nie chcę wydać wszystkiego tak bez przemyślenia. Przecież za te pieniądze będę musiała na początku się jakoś utrzymać, dopóki nie znajdę pracy.
 

 
No i wróciłam do domku... Szukam pracy, ale nic nie ma... bardzo ciężko coś znaleźć... Mieszkanko mam jedno na oku, jest śliczne, malutkie i w dobrej okolicy, no ale musiałabym je zobaczyć, ale za jedną rzeczą nie będę jechać do Salonik bo trochę za daleko. Poszukam jeszcze za pracą i się okaże...
Z G., jest dobrze, nasze wieczorne rozmowy są pełne erotyzmu, ale mnie to nie przeszkadza, teraz jednak będzie musiał się trochę powstrzymywać, bo już nie jestem daleko od uszu rodziców... Poinformowałam go, że teraz może słyszeć dziwne krzyki moich rodziców... Nie przeszkadza mu to także spoko.
 

 
Moi rodzice wrócili wczoraj do gr... ja póki co to do niedzieli będę jeszcze w moim wynajętym pokoju jako iż do niedzieli mam go opłacony, także tego...
Potem jak tylko Treli wybierze się do Salonik jadę z nią i będę u niej i jej siostry mieszkać na pewien czas i w między czasie szukać pracy a potem mieszkania aby się usamodzielnić całkowicie.
Mam nadzieje, że wszystko pójdzie po mojej myśli...
  • awatar ~Insomnia~.: Zapracowana dziewczyna z Ciebie ja bym tak nie mogła :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No więc tak po katastrofie jaka mi się przydarzyła teraz wszystko wraca do normy... Odnowiłam znajomość z kolegą z pracy z zeszłego roku i tak właściwie to jesteśmy razem od tygodnia... Wie co mi zrobił tamten chłopak, przyjął to do wiadomości i jest ze mną...
Niestety mieszka w Salonikach i z powodu pracy ma problem by przyjechać, ale niedługo ja mam zamiar zamieszkać tam, także kto wie...
Ale kto by pomyślał, że po zeszłorocznej znajomości, która skończyła się wspólnym wyjściem na piwo i całowaniem się, po roku wywiąże się coś takiego...
Rodzice niedługo wracają do GR, możliwe że już dziś wystartują z PL... Póki co ja siedzę u siebie, ale zastanowię się czy opłacać mieszkanie do końca miesiąca, czy lepiej wrócić do domu... Podoba mi się mieszkanie samemu, ale stęskniłam się za rodzicami..
No i smutna wiadomość wakacji... Uśpili Rokiego... Biedulek już nie dawał rady, łapki odmówiły posłuszeństwa...
 

 
No to tak. Spotkałam się z tym chłopakiem, tego samego jeszcze dnia, było bardzo miło i fajnie... Okazało się iż nawzajem się obserwowaliśmy całe wakacje. Bał sie do mnie zagadać bo nie wiedział w którym języku mówię.. no ale sie odważył. Jednego wieczoru wylądowaliśmy razem w łóżku, każdy się może domyślić co dokładnie mam na myśli... I teraz co dalej? Nie wiem, bo pojechał na jakieś wesele, namiar jaki na siebie zostawił okazał się namiarem na kogoś innego.. Czyli mnie oszukał, albo nie wiem co... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to był mój pierwszy raz... Nie wiem co zrobię, mam nadzieje, że wróci tutaj i że to wszystko okaże się złym snem, ale z moim szczęściem, tak nie będzie... nic tylko się powiesić (oczywiście tego nie zrobię)
 

 
Opowiadałam kiedyś o jednym chłopaku z tattoo i długimi włosami, jak nie to już opowiadam. Jak zaczęłam pracować to zauważyłam pewnego chłopaka, przystojny, długie włosy, kolczyk w wardze i długie włosy... Mój gust... przez cały ten okres mnie obserwował, a ja jego, a dziś umówiliśmy się... jako iż byłam w szoku nie jestem pewna w 100% czy miał na myśli dzisiejszy wieczór, ale chyba tak, także mam prawdopodobnie wyjście dziś. Tyle czasu flirtowania i w końcu jakiś ruch w interesie... Jak go zobaczą moi rodzice, to padną trupem, ale ok...

W pracy powoli już nie wyrabiam, potrzebuję urlopu, muszę coś wymyślić...

Rodzice co dwa dni dzwonią z pytaniem czy wszystko ok.. póki co tak jest !!!
  • awatar Perfekcjonistka .: nie ogarniam trochę tego, że umówiłas się ale nie wiesz kiedy :p Powodzonka ;* + Zapraszam ! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›